- Nic. Mam rację, pogódź się z tym.
- Okej.
Wstałam i kierowałam się do drzwi. Ta sytuacja jest jakaś głupia. Wyszłam z jego domu i zaczęłam iść wzdłuż wąskiego chodnika.
Oczy łzawiły przez wiatr, który wiał mi prosto w twarz, a usta były pogryzione z nerwów aż do krwi.
Jestem chyba w jakimś filmie. Zaraz ktoś wyskoczy, krzyknie ,,cięcie!" i będzie po wszystkim.
Jednak tak się nie dzieje, zamiast ,,cięcie" słyszę ,,stój!" i wcale nie mam zamiaru się zatrzymać.
Wręcz przeciwnie, idę jeszcze szybciej. Jest mi zimno, ponieważ nie mam kurtki. Nie zwracając uwagi na krzyki za mną idę i wpatruję się w okna domów.
Zapalone światła pozwalają na częściowe zobaczenie wnętrza pokoi.
W jednym staruszka oglądająca telewizję, w innym dzieci siedzą przy stole czekając na kolację, którą przyniesie im matka.
Wchodzę w uliczkę, której wcześniej tu nie widziałam. To przez panikę!~
Kiedy słyszę warczenie dociera do mnie,m że jednak nie jestem tu sama.
Spoglądam przed siebie i w mroku widzę trzy pary oczu i białe szczęki pełne zębów.
Tylko nie to. Kiedy dociera do mnie, ze są tam trzy dobermany faceta spod piątki zaczynam się cofać do tyłu.
Prawie się potykam o własne nogi, jednak udaje mi się zachować równowagę i zaczynam wychodzić tyłem z uliczki.
Jeśli zacznę biec one mnie dopadną, a wtedy to już po mnie. Syf, kiła i mogiła.
Wychodzę na chodnik, lampa oświetla najpierw jednego, potem drugiego, a na końcu trzeciego psa. Są ogromne i na pewno nie są nastawione pokojowo w przeciwieństwie do mnie.
Cały czas się cofam, a one jak cienie podążają za mną. Mam tylko nadzieję, że moja śmierć będzie szybka i bezbolesna..
Kiedy największy ma na mnie skoczyć słyszę strzał i pies upada na bruk. Dwa pozostałe uciekają, a ja zamieram.
Owszem, bałam się go, ale żeby od razu zabijać? Kiedy widzę czarną postać wyłaniającą się powoli z mroku zaczynam biec.
Teraz chcę uciec nie przed psami, ale przed człowiekiem, który ma broń.
Tak, mądrze. Może mnie zastrzelić w każdej chwili, ale ja i tak uciekam.
Wbiegam na znaną polanę i idę w stronę mojego drzewa.
Kiedy docieram na miejsce widzę, że zostało ono wycięte i stoi tam znicz.
Ze znicza wyleciały dwa małe białe motylki, które rozświetlały mi ciemność.
Wyciągnęłam w ich kierunku rękę, a one usiadły na niej. Zaczęły lecieć do przodu co chwila tak jakby po mnie wracając.
Szłam za nimi, świeciły tak pięknie. Chwila, przecież motyle nie świecą w ciemnościach.
Zatrzymały się nagle i stopniowo zataczając koła zlatywały na dół.
Kiedy zakończyły lot zorientowałam się, że siedzą one na martwych ciałach dwójki dzieci.
____________________________________
18 kom = next
Jeśli zmieniacie usery i chcecie być dalej informowani, to piszcie.
Jeśli zmieniacie usery i chcecie być dalej informowani, to piszcie.
omg świetny awww @cuddle_bae
OdpowiedzUsuńjejku, świetny ♥
OdpowiedzUsuńidealne ♥
OdpowiedzUsuńswietnie! chce juz następny rozdział
OdpowiedzUsuńidealne sjhsjsjsks czekam na next @stylesknockout
OdpowiedzUsuńMartwe dzieci? co? o boże. boję się, kim one są...
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział ! ♥
~@Unicooorn2307
Ja pierdolę współczuję jej takiego życia. Czekam na next.
OdpowiedzUsuńGenialny jak zwykle! Czekam już na następny! <3
OdpowiedzUsuńwooo! świetny!
OdpowiedzUsuńBoski! I te dzieci... Masakra, ale kocham takie tematy! Czekam na next (: ~ @roide_enfer
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział :) Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuń❤❤❤
OdpowiedzUsuńŚwietne *o*
OdpowiedzUsuńCudo
OdpowiedzUsuńO kurczę. Czekam czekam :)
OdpowiedzUsuńomg świetny xx
OdpowiedzUsuń@syla200
ej żal, komentarz który miał być tutaj dodałam do 10, cooo
OdpowiedzUsuńtrudno najwyżej będziesz mieć więcej komentarzy :) @loveslashtonx
super!
OdpowiedzUsuńKurcze to jest tak genialny post, że sama nwm co o tym myśleć... po prostu świetny rozdział!
OdpowiedzUsuń