Powrót?

Brak komentarzy:
To niezwykle szalony pomysł i muszę być chyba głupia, żeby myśleć o tym, że ktoś tu został. Ale może ktoś tu jeszcze jest, w co głęboko wierzę. Więc, jeśli chcecie jeszcze poczytać jakieś moje prace, to zapraszam na wattpada: https://www.wattpad.com/user/citrustree. Mam jeszcze inną wiadomość. Chcę tutaj wrócić, tu - na blogspota. I to również z paranormalnym ff. Są wakacje i mam nadzieję, że uda mi się napisać tutaj coś sensownego. Także jeśli jesteście zainteresowani i choć troszkę tęskniliście, tak jak ja za wami, to zapraszam do czekania na nowy post, w którym podam link do nowego fanfiction. Do zobaczenia!

Liebster Blog Award.

1 komentarz:
Witajcie. Otrzymałam w komentarzu wiadomość, że zostałam nominowana do Liebster Blog Award. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z takimi nagrodami, nie zagłębiałam się w ich znaczenie, ponieważ jeszcze nigdy owej nagrody nie otrzymałam. Lecz teraz tak się stało i chciałabym bardzo podziękować podpis, za tę nominację.
Nadszedł czas na pytania i odpowiedzi, ha!

1. Gdzie jedziesz na wakacje?
Z wakacjami bywa różnie, ale zazwyczaj jest to morze, chociaż rozmawiając z rodziną o tegorocznych,m myślimy raczej o górach. Coś innego, tak dla odmiany.

2. Czytałaś wcześniej moje opowiadanie?
Wydaje mi się, że nie.

3. Twoje marzenie?
Jeśli chodzi o marzenia, to mam ich dużo. Chyba jak każdy. Z jednej strony moim marzeniem jest szczęśliwe życie i to, żeby znaleźć osobę, która szczerze mnie pokocha. Z drugie strony chciałabym pojechać na koncert mojego ulubionego zespołu/artysty. Mam też jeszcze wiele innych takich maleńkich marzeń, ale są dosyć prywatne, więc myślę, że nie będę o nich piać.

4. Twoje pierwsze czytane opowiadanie/ff na wattpad?
Niestety nie pamiętam.

5. Twoje pierwsze pisane opowiadanie/ff na wattpad?
Nosi ono tytuł ,,Brown" i jest to fanfiction, które zaczęłam pisać, jako takie naprawdę pierwsze ff na wattpadzie.

6. Twoje pierwsze czytane opowiadanie/ff ogólnie?
Znów ta sama odpowiedź - nie pamiętam. Wiem, że jednymi z pierwszych, które zaczęłam czytać były After, Dark, Knockout, Black i My Black Angel.

7. Co cię denerwuję na wattpad?
Konto na wattpadzie założyłam 9 miesięcy temu, ale nie wchodziłam przez jakiś czas. Zawsze wolałam blogspota, ale teraz powoli przekonuję się do wattpada. Nic mnie w nim nie denerwuje.

8. Ile dostałaś nominacji?
Jest to moja pierwsza nominacja.

9. Uważasz się za fejma?
Nie lubię tego słowa, nic ono nie oznacza tak naprawdę. Nie, nie uważam się za fejma.

10. Chcesz, żeby historia z twojego ff ci się przydarzyła?
Zależy z którego, haha. Ta ze Spirit byłaby na pewno bardzo zaskakująca i przerażająca, co niekoniecznie jest spełnieniem moich marzeń.

11. Jaki jest twój lubiony cytat/cytaty? Czemu akurat te?
Jednego ulubionego nie mam, ale kilka takich, które lubię na pewno się znajdzie.
,,Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich." ~ Andrzej Sapkowski
Uwielbiam cytaty z książki pt. ,,Mały Książę".
,,Znacznie trudniej jest sądzić siebie niż bliźniego. Jeśli potrafisz dobrze siebie osądzić, będziesz naprawdę mądry." ~ Antoine de Saint-Exupéry
,,Na pustyni jest się samotnym. Równie samotnym jest się wśród ludzi." ~ Antoine de Saint-Exupéry
,,Zabijanie dla pokoju jest jak pieprzenie się dla cnoty." ~ Stephen King
,,Lepiej kochać, a potem płakać. Następna bzdura. Wierzcie mi, wcale nie lepiej. Nie pokazujcie mi raju, żeby potem go spalić." ~ Harlan Coben
Cytaty mogłabym wymieniać bez końca, są takie, które podobają mi się od razu, a inne nie. Dlaczego akurat te? Lubię mądre cytaty. Takie, które czegoś nas uczą, które dają nam możliwość ich głębszego rozmyślania. Uważam że wymienione wyżej cytaty takie właśnie są.

Teraz chyba nadszedł czas, na nominowanie aż jedenastu osób, więc do dzieła.

raven
macia33
lovechocolatee7
Agaaxx
xandraxx
Kwaśna Cytrynka
Trought The Dark  

1. Wolisz spędzać czas w samotności, czy ze znajomymi? Odpowiedź uzasadnij.
2. Czy jest takie miejsce w Twoim mieście, gdzie chodzisz, a nikt o tym nie wie?
3. Co Cię skłoniło do pisania opowiadań?
4. Czym, lub kim się inspirujesz, jeśli chodzi o pisanie?
5. Jaki jest Twój główny cel w życiu?
6. Szczęśliwe życie, czy wymarzona osoba przy boku?
7. Co myślisz o ludziach ze swojego otoczenia?
8. Jakiej muzyki lubisz słuchać? Masz ulubionego wykonawcę/zespół?
9. Twój ulubiony youtuber, to?
10. Za co lubisz swój kraj?
11. Filmem, który zawszę będziesz polecać jest?

Rozdział dwudziesty.

5 komentarzy:
Biorę rękę Harry'ego i zarzucam ją sobie na szyję, łapiąc jego dłoń z drugiej strony. Podnoszę prawie nieprzytomnego chłopaka i zaczynam iść omijając zdezorientowanych napastników. Udaje mi się wyjść z tej uliczki.
Mam wrażenie, że zaraz upuszczę nastolatka, ale na szczęście tak się nie dzieje. Muszę się ukryć, ale nie mam pojęcia gdzie. Odwracam się do tyłu i widzę tych kolesi, którzy biegną w moim kierunku.
Tak bardzo chciałabym się teraz w mojej szkole na hali sportowej. Pomimo tego, że to miejsce znajduje się w szkole, to tam czuję się najbezpieczniej.
Czuję jak słabnę, moje ramiona nie dadzą rady trzymać dalej Harry'ego. W tym momencie dzieje się coś, co z jednej strony mnie dziwi, a z drugiej bardzo pomaga.
Nie jestem już na ulicy, lecz w szkole. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale dziękuję za to. Idę korytarzem i skręcam w prawo, a kawałek potem w lewo.
Sadzam go na pierwszym siedzeniu i biorę oddech, udało się. Próbuję otworzyć drzwi i dochodzi do tego, że wybijam szybę, a alarm na moje szczęście nie włącza się.
Byłam tu parę razy, więc orientuję się gdzie trzymają takie rzeczy jak apteczka. Biorę z szafki małą skrzyneczkę i wracam do nastolatka.
Zaczynam opatrywać mu rany, biedak usnął z wycieńczenia. Namaczam wacik wodą utlenioną i przykładam go do przecięcia na dolnej wardze.
Mam nadzieję, że go to nie boli. A jeśli tak, to tylko w maleńkim stopniu. Nie chcę sprawiać mu bólu.
Kiedy sięgam po bandaż, by obwiązać mu nim nogę, robi się ciemno.
Nie widzę nic i zaczynam panikować.
Po omacku sprawdzam, czy Harry jest na trybunach.
Nagle moja ręka spotyka dłoń, czuję ulgę, mam go.
Dłoń jest zimna i duża, robi się jasno i dociera do mnie, że już nie jestem w sali gimnastycznej. Patrzę szybko na dłoń, którą trzymam, a następnie na jej właściciela, który właśnie odwraca głowę, by na mnie spojrzeć.
Krzyknęłam widząc jego twarz, to już nie jest nastolatek, którego uratowałam.
Mężczyzna, który zamiast tęczówek ma same białka wygląda okropnie, jego skóra wydaje się być poparzona, porozrywana. Wgłębienia w niej wyglądają dziwnie, ciężko je opisać. Kiedy próbuję wyrwać swoją dłoń on chwyta mnie za drugą i zmusza do tego, by spojrzeć na niego raz jeszcze.
Robi się bardzo jasno, a przez moje ciało przechodzi wstrząs. Wystarczająco silny, żebym straciła przytomność. I dokładnie tak się dzieje, upadam i tracę świadomość.

Budzi mnie czyiś głos, znajomy i przyjemny. Otwieram oczy i widzę twarz, zielone oczy, które wpatrują się we mnie intensywnie.
Podnoszę się szybko na łokciach i dociera do mnie, ze jestem w jakiejś piwnicy.
- Hej, spokojnie, już wszystko dobrze.
- Gdzie ja jestem?
- W szpitalu, nie pamiętasz? Czekałem na Ciebie na parterze, ale nie pojawiałaś się. Potem usłyszałem, że jest awaria windy i zjeżdża ona tylko do piwnicy zamiast zatrzymywać się na wybranym piętrze.
Patrzyłam na niego dziwnym wzrokiem, on na mnie też. Wyczekiwał mojej odpowiedzi, ale się nie doczekał. Wstałam i otrzepałam spódniczkę. Wzięłam torebkę z podłogi i patrzyłam na niego.
Podał mi swoją rękę. Spojrzałam na nią, a potem na jego buzię, lecz nie złapałam jej. Zmieszany opuścił dłoń i zaczął iść w stronę schodów.
Szłam za nim i z dziwnym wrażeniem w końcu opuściliśmy szpital. Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się, że Lecimy do Newcastle. No tak, dom jego ciotki, który sam odnowił.
Na lotnisku miałam wrażenie, że każdy patrzy tylko na mnie. Ci wszyscy ludzie.. co chwila spotykałam się wzrokiem z jakimś facetem chociaż wcale tego nie chciałam.
Męczące odczucie nie dawało mi spokoju, ale kawa, którą dostałam od Harry'ego trochę mi pomogła. Podziękowałam i upiłam mały łyk.
Zbliżałam się już do końcówki ciepłego płynu, na dnie pozostały jedynie fusy. Przypatrywałam się im, a potem zamieszałam kubkiem. Miałam wyrzucić go, ale spojrzałam raz jeszcze na fusy. Napis ,,Dead" był niezbyt widoczny, ale doczytałam się. Śmierć?
Chciałam to pokazać Harry'emu, ale odwracając się wpadłam na kogoś. Podniosłam głowę i zobaczyłam kogoś, kto dobrze znał moją matkę.
- Witaj Angelino.

__________________________
Cześć i czołem.
Myślę, że czas tu wrócić. Jeżeli jeszcze ktoś tu ze mną jest, to bardzo się ciesze i dziękuję. x

Rozdział dziewiętnasty.

7 komentarzy:
Wyrywam się, ale nie jestem wystarczająco silna. Próbuję podrapać go paznokciami, ale on nie puszcza. Wręcz przeciwnie, zwęża uścisk i przydusza mnie do ściany.
Nagle zbiegają rodzice i zaczynają krzyczeć, a mój ojciec rzuca się na to coś. Przecież oni mnie nie widzą, skąd więc wiedzą, że ktoś jest w domu?
Mama bierze duży wazon i uderza to coś w głowę. Uścisk rozluźnia się maksymalnie, a przeciwnik upada na podłogę.
Łapię się za szyję i rozmasowuję ją, próbuję złapać oddech. Lekko zamglonym wzrokiem widzę mężczyznę leżącego na panelach.
To nie jest to, co mnie dusiło. To chłopak w moim wieku, może trochę starszy, który teraz leży bez ruchu.
Gdzie się podziała postać, która mnie zaatakowała? Wygląda na to, że właśnie wydarzyła się podwójna sytuacja.
Moi rodzice mnie ocalili, chociaż o tym zapewne nie wiedzieli. Po prostu próbowali ratować dom przed włamywaczem. Przyjechała policja, zaczęli przesłuchiwać rodziców i zabrali tego mężczyznę.
Zgasło światło, a kiedy się ponownie zapaliło stałam już w innym miejscu.
W ogrodzie oświetlanym przez światło księżyca. Zaczęłam iść przed siebie w kierunku ławki, a kiedy chciałam usiąść, to znów zrobiło się ciemno.
Nienawidzę ciemności, ale bardziej tego, co może w niej być. Przeniosłam się do parku w Londynie. Dużo dzieci, które biegały, a inne bawiły się na placu zabaw, ich rodzice i czasami dziadkowie.
Wszyscy spędzali dobrze czas, ponieważ pogoda była wyjątkowo udana.
Z myślą, że nikt mnie nie widzi udałam się na huśtawki, które uwielbiam. Usiadłam na jednej i obserwowałam małego chłopca, który zjeżdżał właśnie ze zjeżdżalni. Zaciekawiło mnie jedno, a mianowicie facet, który stał obok niego i szeptał mu coś do ucha.
Był ubrany na czarno i tak dziwnie się uśmiechał. ,,Zepchnij go, no dalej" usłyszałam to i przeraziłam się, ponieważ właśnie teraz mały blondynek miał zjeżdżać w dół.
Tamten chłopiec podszedł i popchnął go. Podbiegłam i złapałam go, a facet od razu przeniósł na mnie wzrok. Wyglądał, jakby umazał sobie powieki smołą.
- Dziękuję. - usłyszałam i spojrzałam w dół.
Chłopiec bez jednego przedniego zęba patrzył na mnie i uśmiechał się szeroko. - Wyglądasz, jak aniołek. - zaśmiał się i pobiegł do mamy.
Teraz dotarło do mnie w co jestem ubrana. Biała, nadzwyczaj prosta sukienka na ramiączkach spoczywała na mnie, a białe baletki o dziwo nie brudziły się.
Uśmiechnęłam się sama do siebie, ale uśmiech zniknął tak szybko, jak się pojawił, gdy ten mężczyzna stanął przede mną i zaczął dziwnie się poruszać.
- I co zrobiłaś? - zasyczał i spojrzał mi się w oczy. - Mógł spaść, wtedy mógłbym go dopisać do swojej listy.
- Jakiej listy?
- Martwych, a co myślałaś? Ten mały jest świetny - wskazał ręką na chłopca, który zepchnął blondyna - podatny na wszystko, co mu mówię. wykonuje każde moje polecenie, a ona - pokazał na dziewczynkę w długim warkoczyku - będzie następna.
I zniknął. Tak po prostu bez żadnego ale, zniknął. Szybko podbiegłam do chłopczyka i zapytałam go, dlaczego zepchnął tego drugiego.
Wytłumaczyłam mu też, że to bardzo złe i, że tak nie można. Powiedział, że mu kazali, a na pytanie kto mu kazał odpowiedział, że czarny aniołek. Potem uciekł do babci, która rozmawiała z jakąś kobietą.
Następna była dziewczynka. Chodziłam za nią tak długo, aż nie poszła z tatą do domu.
To było dziwne, ale chyba dziwniejsze było to, co powiedział mi ten chłopiec. Czarny aniołek? Nigdy specjalnie nie interesowałam się takimi sprawami, ale chyba będę musiała.
Pójdę do domu i poczytam o tym. No tak, zapomniałam. Nie mam domu i utknęłam w jakiejś dziwnej barierze czasu. Dzieci mnie widzą, dorośli nie. Skąd wiem, że nie? Chciałam zapytać o drogę, ale starszy pan jakoś nie spieszył, żeby mi powiedzieć.
Tak samo jakaś nastolatka, mężczyzna około czterdziestki i kobieta z dzieckiem, które cały czas na mnie wskazywało, a wzrok jego matki mówił w tamtym momencie wszystko.
Chodzę, a w zasadzie błąkam się po Londynie, bo nie mogę nawet dojść do mojego domu. wchodzę w różne uliczki, która zataczają krąg, bo chodzę w kółko.
Kiedy wchodzę w ciemną już szczelinę w murach widzę kilku kolesi obkładających kogoś. I tak mnie nie widzą, więc co mi szkodzi?
Podbiegam i zaczynam ich odciągać, a wtedy zauważam Harry'ego.  To on, ale dużo młodszy. Wygląda na jakieś siedemnaście, osiemnaście lat.
Bardzo zmienił się od tamtego czasu. Łapię za kaptur jednego z nich i pociągam do tyłu, a on upada. Robię tak z każdym, a potem kucam przy chłopaku, który ociera krew z nosa.
Widzę zmieszanie i zdziwienie na twarzach tych chłopaków. Rozglądają się, ale nie widzą nikogo, kto ich odciągnął. Czyli mnie i dobrze.
Kiedy jeden z nich chce uderzyć Harry'ego, który zaczyna tracić przytomność, kopię go w piszczel, a ten łapie się za niego i upada. 

Rozdział osiemnasty.

6 komentarzy:
Stary głos dochodzi do moich uszu. To nie jest Harry, jestem pewna. Jest niewyobrażalnie zimno, moje ciało jest lodowate.Zaczynam czuć jak robi mi się słabo, oczy same się zamykają.
Tracę kontrolę nad własnym ciałem i upadam, nie myśląc już o osobie za mną. Przynajmniej umrę we śnie.

Obudziło mnie przyjemne ciepło, które ogrzewało moje ciało. Otworzyłam leniwie oczy i podniosłam się na łokciach. Leżę na kanapie niedaleko kominka.
Choinka oświetlona lampkami i udekorowana kolorowymi bombkami soi w rogu pokoju, a prezenty pod nią uwieńczają efekt. Plasterki pomarańczy wiszą na niektórych gałązkach, co wygląda ładnie.
Dodatkowo goździki poutykane w pomarańcze na parapecie dają piękny zapach, który jest wyczuwalny zapewne w każdym krańcu tego domu.
Domu, właśnie. Gdzie ja jestem? Jest ciemno, pokój oświetla tylko ogień w kominku i czerwone, a także białe lampki na choince.
Kiedy chcę wstać słyszę jakieś głosy. Modlitwa, to na pewno modlitwa. Mam wrażenie, że coś mnie ominęło, że coś zostało przerwane. Pamiętam tylko, że było mi bardzo zimno, a potem chyba zemdlałam.
Teraz jestem tutaj, pomimo tej atmosfery i pięknej choinki nie czuję się dobrze.
Głosy są coraz głośniejsze, mogę rozróżnić z nich głos dziewczynki, kobiety i starszego mężczyzny. Słyszę wszystkie trzy naraz.
Próbuję jakoś wyrzucić je z mojej głowy, ale potrząsanie nią nie skutkuje. Siadam na kanapie i zaczynam rozmyślać nad tym, co się dzieje. Czuję, jakbym straciła pamięć nie pamiętam zbyt wiele, a w zasadzie, to nic nie pamiętam.
Słyszę kroki, a modły ucichają. Postać zmierza w kierunku choinki z gwiazdą w ręku. Jest to kobieta, łudząco podobna do osoby, którą znam.
Staje przy choince i próbuje założyć ozdobę na czubek drzewa, ale jest zbyt niska, żeby to zrobić. Z jej ust pada imię mojego ojca, który zjawia się po chwili i przejmuje przedmiot z jej ręki.
Bez problemu zakłada go na sam czubek, jest wysoki, więc to żaden problem dla niego. Kiedy chcę podejść do rodziców coś mi nie pozwala.Jakby jakaś siła wyższa sterowała moim ciałem każe usiąść mi z powrotem.
- Czy Angelina śpi?
- Tak, położyłem ją do łóżeczka. Mamy czas dla siebie.
O nie, oni chyba nie będą się teraz ten teges.
Kiedy już mieli się pocałować rozległ się hałas. Dokładniej płacz dziecka, jak się domyślam mnie. Zawsze mi mówili, że dużo płakałam jak byłam mała, więc w sumie wszystko się zgadza.
Głośne westchnięcie mamy dobiegło do moich uszu. Dawałam im popalić jak widać. Tata zaczął poprawiać choinkę, a mama poszła na górę.
Dziwna siła sprawiła, że wstałam i również tam poszłam. O, to chyba mój pokój. O matko, ale ja się wydzieram - powiedziałam sama do siebie i skrzywiłam się.
Moja mama podeszła do kołyski i nachyliła się nad nią. Zdziwienie pojawiło się na jej twarzy. Zostałam pokierowana bliżej i zobaczyłam, ze wcale nie ma mnie w tej kołysce, a mama jest wyraźnie zdenerwowana.
Zaczyna patrzeć pod nią, obok, chodzi po całym pokoju, a potem woła ojca.
Ten szybko pojawia się w pokoju i zaczyna szukać mnie wraz z zapłakaną matką. Wreszcie mnie odnajdują, ale nie jestem sama. Na zaśnieżonym tarasie leży dziecko, a nad nim stoi mężczyzna.
Ubrany na czarno, z kapeluszem na głowie.
Dziecko, czyli ja, jest ubrane w zwykłe pieluszki, które nie są w stanie utrzymać ciepła. Przecież ja tam zamarznę! Sama ruszam do drzwi tarasowych, ale nie mogę nic zrobić.
Rodzice wybiegają i zabierają mnie stamtąd. Facet wyraźnie nie jest zadowolony, że mnie zabrali. Nie widzę jego twarzy, ale mogę się założyć o paczkę pierników, że skądś go znam.
Drzwi zostają zamknięte, a ja przebrana w nowe rzeczy, ponieważ tamte przemokły.
- Żyje, to cud, że nie zamarzła.
- Jak ona się dostała na taras?! - wrzeszczy mama.
- Nie wiem, jedźmy do lekarza.
- Nie! Jeszcze nam ją zabiorą, przecież ona prawie się wychłodziła na śmierć.
- Wytłumacz mi to, ona nie umie chodzić, a była na tarasie.
- Mówiłam ci, że w tym domu dzieją się dziwne rzeczy, ale ty nigdy mnie nie słuchałeś!
- Dobrze, spokojnie. Po nowym roku się wyprowadzimy, na razie musimy tu zostać.
To my się kiedyś przeprowadzaliśmy? Nigdy mi nic nie powiedzieli na ten temat. Ale wróć, co tu się właściwie dzieje i dlaczego widzę wspomnienia?
Próbuję jakoś porozmawiać z rodzicami, ale oni mnie nie słyszą. Moje wołania, a nawet krzyki na nic się nie zdadzą, więc rezygnuję.
Siadam przy choince i patrzę w okno. Zostałam sama w pokoju, rodzice poszli ze mną spać. Patrzę w okno tarasu i znów widzę tego mężczyznę.
To dziwne, ponieważ on przeniknął przez szklane drzwi i w jednej sekundzie znalazł się w środku domu. Idzie spokojnie przed siebie, chodzi po całym pokoju i rozgląda się.
Chwilę potem zawraca i już ma wychodzić na dwór, kiedy bombka, którą przypadkiem strąciłam spada z gałęzi, a postać odwraca się w moją stronę.
Mogę się mu przyjrzeć, zobaczyć jego twarz. Patrzę na oczy, których.. nie ma. Dwie duże czarne dziury zwrócone w moją stronę, usta są zaszyte, widać czarną nić, która według wzoru przenika przez wargi tej osoby.
Strach zaczyna się pojawiać, kiedy ta postać idzie w moją stronę i cały czas patrzy się na mnie. Może mnie nie widzi, może to blef.
Przypuszczenia okazują się nietrafne, kiedy zostaję złapana za szyję i brutalnie podniesiona do góry. Zaczynam się dusić, a on nie przestaje zaciskać ogromnej łapy na  moim gardle.

_____________________
Wesołych, zdrowych i spokojnych Świąt wszystkim!

http://teacher-harrystylesfanfiction.blogspot.com

Rozdział siedemnasty.

6 komentarzy:
Obudziłam się cała spocona i w jakimś łóżku, chyba szpitalnym. Nie pamiętam co się stało, ale dziwne uczucie mrowienia przebiegło przez moje stopy aż do bioder.
- Czy ty oszalałaś?
Uniosłam powoli głowę i zobaczyłam Harry'ego, który wyraźnie wkurzony chodził po pokoju.
- Nie? - odpowiedziałam nie wiedząc w sumie, co tak naprawdę powiedzieć. - Co się stało? - dodałam po chwili.
- Próbowałaś skoczyć z okna w hotelowym korytarzu, na dziesiątym piętrze.
Korytarz. Pamiętam, długi i straszny. Wszystko pamiętam, pająki i to, że wciągała mnie ziemia.
- Nie chciałam skoczyć.
- Ludzie mówili, że krzyczałaś i biegałaś korytarzem, a potem prawie wyskoczyłaś przez okno na jego końcu.
- Nie prawda.
- Nie zaprzeczaj, skoro jest to nagrane. - w tym momencie wziął pilot do ręki i włączył telewizor, na którym widziałam siebie biegającą i krzyczącą  po korytarzu.
Najlepsze jest to, że zachowywałam się tak, jak wtedy, kiedy znikały drzwi.
Na filmie chodziłam, otwierałam i zamykałam drzwi, a potem przyglądałam się obrazom, których nie było.
To naprawdę dziwne, nie mogłam sobie tego wymyślić.
- Za pięć minut masz badania. - powiedział i wyszedł z sali.
Zrobił się oziębły. Poprawiłam poduszkę i położyłam się na boku. Teraz przynajmniej wiem, że jestem w szpitalu. Jakąś chwilę później do sali weszła długonoga blondynka w białym kitlu.
Zaczęła mi mierzyć ciśnienie, a potem pobrała krew z lewej ręki. Zrobiło mi się słabo, ale nie powiedziałam jej o tym.
Stała z probówką zapełnioną do połowy moją krwią, a po chwili ją wypiła. Zamrugałam szybko kilka razy, a przed sobą miałam obraz pielęgniarki trzymającą probówkę z krwią i mówiącą coś do mnie.
- Wszystko w porządku? Chce pani wody? - zapytała.
- Nie, dziękuję. - odparłam cicho, a ona kiwnęła głową i wyszła.
To było dziwne, naprawdę bardzo dziwne. Zamknęłam oczy i położyłam się spać. Chyba mogę, prawda?

***

- Przebierz się. Będę czekał na dole, zjedź windą. - powiedział i wyszedł.
Zrobiłam to, co kazał i ubrałam zielony sweter w czarne serca, a do tego czarną spódniczkę. Mam nawet moją brązową torbę.
Poprawiłam włosy i wyszłam z sali. Udałam się głównym holem do drzwi od windy.
Poczekałam aż wjedzie na górę i wsiadłam do niej. Wcisnęłam zero na klawiaturze i spokojnie czekałam.
Zamiast na parter zjechałam na poziom B, czyli piwnicę. Drzwi się otworzyły, a ja poczułam chłód tego miejsca. Zimno, jak w jakiejś chłodni. Wcisnęłam odpowiedni przycisk, a drzwi się zamknęły.
To pewnie mała awaria - pomyślałam.
Niestety, kiedy drzwi się otworzyły byłam na tym samym piętrze. Wciskałam chaotycznie guziki, ale drzwi tym razem się już nie zamknęły.
Ostrożnie wyszłam z metalowej skrzyni i zaczęłam iść przed siebie. Gęsia skórka pokryła moje ciało, co nie było miłym uczuciem.
Usłyszałam dźwięk tłuczonej żarówki i nie wiem dlaczego, ale odwróciłam się za siebie i ujrzałam.. siebie.
Wiem, ze to brzmi niedorzecznie, ale naprawdę siebie widziałam.
Może i był to ułamek sekundy, ale jednak był wystarczająco długi, żebym mogła rozpoznać siebie stojąca w środku windy.
Trzymałam coś w dłoniach, te rzeczy przypominały dwa noże bądź też sztylety. Stojąc przodem do windy widzę pustkę, nikogo już tam nie ma.
Ale kiedy chcę się odwrócić coś mi nie pozwala. Coś, a dokładniej ostrze przy moim gardle.
Staram się nie oddychać, ale nie mogę teraz udawać martwej, to nienajlepszy sposób przetrwania właśnie w takich sytuacjach.
Kiedy wciągam nosem powietrze czuję znaną woń perfum. Przełykam ciężko ślinę nie wierząc, że to może być ta osoba, o której myślę.
Waham się, czy zapytać, ale w końcu udaje mi się wypowiedzieć to imię.
- Harry?

Informacje.

1 komentarz:
Witajcie.
Postanowiłam odpowiedzieć na pytanie, które zostało zadane w komentarzu, a także poinformować o jednej rzeczy.

Pytanie: Kto ci robił szablon?
- Szablon wykonała @FanOfAG i bardzo jej za to dziękuję. =)

W opowiadaniu pojawi się nowa bohaterka, której historię możecie poznać na tym blogu. --> http://bdwtc-ff.blogspot.com

Zapraszam do przeczytania #16. x