Liebster Blog Award.

1 komentarz:
Witajcie. Otrzymałam w komentarzu wiadomość, że zostałam nominowana do Liebster Blog Award. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z takimi nagrodami, nie zagłębiałam się w ich znaczenie, ponieważ jeszcze nigdy owej nagrody nie otrzymałam. Lecz teraz tak się stało i chciałabym bardzo podziękować podpis, za tę nominację.
Nadszedł czas na pytania i odpowiedzi, ha!

1. Gdzie jedziesz na wakacje?
Z wakacjami bywa różnie, ale zazwyczaj jest to morze, chociaż rozmawiając z rodziną o tegorocznych,m myślimy raczej o górach. Coś innego, tak dla odmiany.

2. Czytałaś wcześniej moje opowiadanie?
Wydaje mi się, że nie.

3. Twoje marzenie?
Jeśli chodzi o marzenia, to mam ich dużo. Chyba jak każdy. Z jednej strony moim marzeniem jest szczęśliwe życie i to, żeby znaleźć osobę, która szczerze mnie pokocha. Z drugie strony chciałabym pojechać na koncert mojego ulubionego zespołu/artysty. Mam też jeszcze wiele innych takich maleńkich marzeń, ale są dosyć prywatne, więc myślę, że nie będę o nich piać.

4. Twoje pierwsze czytane opowiadanie/ff na wattpad?
Niestety nie pamiętam.

5. Twoje pierwsze pisane opowiadanie/ff na wattpad?
Nosi ono tytuł ,,Brown" i jest to fanfiction, które zaczęłam pisać, jako takie naprawdę pierwsze ff na wattpadzie.

6. Twoje pierwsze czytane opowiadanie/ff ogólnie?
Znów ta sama odpowiedź - nie pamiętam. Wiem, że jednymi z pierwszych, które zaczęłam czytać były After, Dark, Knockout, Black i My Black Angel.

7. Co cię denerwuję na wattpad?
Konto na wattpadzie założyłam 9 miesięcy temu, ale nie wchodziłam przez jakiś czas. Zawsze wolałam blogspota, ale teraz powoli przekonuję się do wattpada. Nic mnie w nim nie denerwuje.

8. Ile dostałaś nominacji?
Jest to moja pierwsza nominacja.

9. Uważasz się za fejma?
Nie lubię tego słowa, nic ono nie oznacza tak naprawdę. Nie, nie uważam się za fejma.

10. Chcesz, żeby historia z twojego ff ci się przydarzyła?
Zależy z którego, haha. Ta ze Spirit byłaby na pewno bardzo zaskakująca i przerażająca, co niekoniecznie jest spełnieniem moich marzeń.

11. Jaki jest twój lubiony cytat/cytaty? Czemu akurat te?
Jednego ulubionego nie mam, ale kilka takich, które lubię na pewno się znajdzie.
,,Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich." ~ Andrzej Sapkowski
Uwielbiam cytaty z książki pt. ,,Mały Książę".
,,Znacznie trudniej jest sądzić siebie niż bliźniego. Jeśli potrafisz dobrze siebie osądzić, będziesz naprawdę mądry." ~ Antoine de Saint-Exupéry
,,Na pustyni jest się samotnym. Równie samotnym jest się wśród ludzi." ~ Antoine de Saint-Exupéry
,,Zabijanie dla pokoju jest jak pieprzenie się dla cnoty." ~ Stephen King
,,Lepiej kochać, a potem płakać. Następna bzdura. Wierzcie mi, wcale nie lepiej. Nie pokazujcie mi raju, żeby potem go spalić." ~ Harlan Coben
Cytaty mogłabym wymieniać bez końca, są takie, które podobają mi się od razu, a inne nie. Dlaczego akurat te? Lubię mądre cytaty. Takie, które czegoś nas uczą, które dają nam możliwość ich głębszego rozmyślania. Uważam że wymienione wyżej cytaty takie właśnie są.

Teraz chyba nadszedł czas, na nominowanie aż jedenastu osób, więc do dzieła.

raven
macia33
lovechocolatee7
Agaaxx
xandraxx
Kwaśna Cytrynka
Trought The Dark  

1. Wolisz spędzać czas w samotności, czy ze znajomymi? Odpowiedź uzasadnij.
2. Czy jest takie miejsce w Twoim mieście, gdzie chodzisz, a nikt o tym nie wie?
3. Co Cię skłoniło do pisania opowiadań?
4. Czym, lub kim się inspirujesz, jeśli chodzi o pisanie?
5. Jaki jest Twój główny cel w życiu?
6. Szczęśliwe życie, czy wymarzona osoba przy boku?
7. Co myślisz o ludziach ze swojego otoczenia?
8. Jakiej muzyki lubisz słuchać? Masz ulubionego wykonawcę/zespół?
9. Twój ulubiony youtuber, to?
10. Za co lubisz swój kraj?
11. Filmem, który zawszę będziesz polecać jest?

Rozdział dwudziesty.

5 komentarzy:
Biorę rękę Harry'ego i zarzucam ją sobie na szyję, łapiąc jego dłoń z drugiej strony. Podnoszę prawie nieprzytomnego chłopaka i zaczynam iść omijając zdezorientowanych napastników. Udaje mi się wyjść z tej uliczki.
Mam wrażenie, że zaraz upuszczę nastolatka, ale na szczęście tak się nie dzieje. Muszę się ukryć, ale nie mam pojęcia gdzie. Odwracam się do tyłu i widzę tych kolesi, którzy biegną w moim kierunku.
Tak bardzo chciałabym się teraz w mojej szkole na hali sportowej. Pomimo tego, że to miejsce znajduje się w szkole, to tam czuję się najbezpieczniej.
Czuję jak słabnę, moje ramiona nie dadzą rady trzymać dalej Harry'ego. W tym momencie dzieje się coś, co z jednej strony mnie dziwi, a z drugiej bardzo pomaga.
Nie jestem już na ulicy, lecz w szkole. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale dziękuję za to. Idę korytarzem i skręcam w prawo, a kawałek potem w lewo.
Sadzam go na pierwszym siedzeniu i biorę oddech, udało się. Próbuję otworzyć drzwi i dochodzi do tego, że wybijam szybę, a alarm na moje szczęście nie włącza się.
Byłam tu parę razy, więc orientuję się gdzie trzymają takie rzeczy jak apteczka. Biorę z szafki małą skrzyneczkę i wracam do nastolatka.
Zaczynam opatrywać mu rany, biedak usnął z wycieńczenia. Namaczam wacik wodą utlenioną i przykładam go do przecięcia na dolnej wardze.
Mam nadzieję, że go to nie boli. A jeśli tak, to tylko w maleńkim stopniu. Nie chcę sprawiać mu bólu.
Kiedy sięgam po bandaż, by obwiązać mu nim nogę, robi się ciemno.
Nie widzę nic i zaczynam panikować.
Po omacku sprawdzam, czy Harry jest na trybunach.
Nagle moja ręka spotyka dłoń, czuję ulgę, mam go.
Dłoń jest zimna i duża, robi się jasno i dociera do mnie, że już nie jestem w sali gimnastycznej. Patrzę szybko na dłoń, którą trzymam, a następnie na jej właściciela, który właśnie odwraca głowę, by na mnie spojrzeć.
Krzyknęłam widząc jego twarz, to już nie jest nastolatek, którego uratowałam.
Mężczyzna, który zamiast tęczówek ma same białka wygląda okropnie, jego skóra wydaje się być poparzona, porozrywana. Wgłębienia w niej wyglądają dziwnie, ciężko je opisać. Kiedy próbuję wyrwać swoją dłoń on chwyta mnie za drugą i zmusza do tego, by spojrzeć na niego raz jeszcze.
Robi się bardzo jasno, a przez moje ciało przechodzi wstrząs. Wystarczająco silny, żebym straciła przytomność. I dokładnie tak się dzieje, upadam i tracę świadomość.

Budzi mnie czyiś głos, znajomy i przyjemny. Otwieram oczy i widzę twarz, zielone oczy, które wpatrują się we mnie intensywnie.
Podnoszę się szybko na łokciach i dociera do mnie, ze jestem w jakiejś piwnicy.
- Hej, spokojnie, już wszystko dobrze.
- Gdzie ja jestem?
- W szpitalu, nie pamiętasz? Czekałem na Ciebie na parterze, ale nie pojawiałaś się. Potem usłyszałem, że jest awaria windy i zjeżdża ona tylko do piwnicy zamiast zatrzymywać się na wybranym piętrze.
Patrzyłam na niego dziwnym wzrokiem, on na mnie też. Wyczekiwał mojej odpowiedzi, ale się nie doczekał. Wstałam i otrzepałam spódniczkę. Wzięłam torebkę z podłogi i patrzyłam na niego.
Podał mi swoją rękę. Spojrzałam na nią, a potem na jego buzię, lecz nie złapałam jej. Zmieszany opuścił dłoń i zaczął iść w stronę schodów.
Szłam za nim i z dziwnym wrażeniem w końcu opuściliśmy szpital. Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się, że Lecimy do Newcastle. No tak, dom jego ciotki, który sam odnowił.
Na lotnisku miałam wrażenie, że każdy patrzy tylko na mnie. Ci wszyscy ludzie.. co chwila spotykałam się wzrokiem z jakimś facetem chociaż wcale tego nie chciałam.
Męczące odczucie nie dawało mi spokoju, ale kawa, którą dostałam od Harry'ego trochę mi pomogła. Podziękowałam i upiłam mały łyk.
Zbliżałam się już do końcówki ciepłego płynu, na dnie pozostały jedynie fusy. Przypatrywałam się im, a potem zamieszałam kubkiem. Miałam wyrzucić go, ale spojrzałam raz jeszcze na fusy. Napis ,,Dead" był niezbyt widoczny, ale doczytałam się. Śmierć?
Chciałam to pokazać Harry'emu, ale odwracając się wpadłam na kogoś. Podniosłam głowę i zobaczyłam kogoś, kto dobrze znał moją matkę.
- Witaj Angelino.

__________________________
Cześć i czołem.
Myślę, że czas tu wrócić. Jeżeli jeszcze ktoś tu ze mną jest, to bardzo się ciesze i dziękuję. x

Rozdział dziewiętnasty.

7 komentarzy:
Wyrywam się, ale nie jestem wystarczająco silna. Próbuję podrapać go paznokciami, ale on nie puszcza. Wręcz przeciwnie, zwęża uścisk i przydusza mnie do ściany.
Nagle zbiegają rodzice i zaczynają krzyczeć, a mój ojciec rzuca się na to coś. Przecież oni mnie nie widzą, skąd więc wiedzą, że ktoś jest w domu?
Mama bierze duży wazon i uderza to coś w głowę. Uścisk rozluźnia się maksymalnie, a przeciwnik upada na podłogę.
Łapię się za szyję i rozmasowuję ją, próbuję złapać oddech. Lekko zamglonym wzrokiem widzę mężczyznę leżącego na panelach.
To nie jest to, co mnie dusiło. To chłopak w moim wieku, może trochę starszy, który teraz leży bez ruchu.
Gdzie się podziała postać, która mnie zaatakowała? Wygląda na to, że właśnie wydarzyła się podwójna sytuacja.
Moi rodzice mnie ocalili, chociaż o tym zapewne nie wiedzieli. Po prostu próbowali ratować dom przed włamywaczem. Przyjechała policja, zaczęli przesłuchiwać rodziców i zabrali tego mężczyznę.
Zgasło światło, a kiedy się ponownie zapaliło stałam już w innym miejscu.
W ogrodzie oświetlanym przez światło księżyca. Zaczęłam iść przed siebie w kierunku ławki, a kiedy chciałam usiąść, to znów zrobiło się ciemno.
Nienawidzę ciemności, ale bardziej tego, co może w niej być. Przeniosłam się do parku w Londynie. Dużo dzieci, które biegały, a inne bawiły się na placu zabaw, ich rodzice i czasami dziadkowie.
Wszyscy spędzali dobrze czas, ponieważ pogoda była wyjątkowo udana.
Z myślą, że nikt mnie nie widzi udałam się na huśtawki, które uwielbiam. Usiadłam na jednej i obserwowałam małego chłopca, który zjeżdżał właśnie ze zjeżdżalni. Zaciekawiło mnie jedno, a mianowicie facet, który stał obok niego i szeptał mu coś do ucha.
Był ubrany na czarno i tak dziwnie się uśmiechał. ,,Zepchnij go, no dalej" usłyszałam to i przeraziłam się, ponieważ właśnie teraz mały blondynek miał zjeżdżać w dół.
Tamten chłopiec podszedł i popchnął go. Podbiegłam i złapałam go, a facet od razu przeniósł na mnie wzrok. Wyglądał, jakby umazał sobie powieki smołą.
- Dziękuję. - usłyszałam i spojrzałam w dół.
Chłopiec bez jednego przedniego zęba patrzył na mnie i uśmiechał się szeroko. - Wyglądasz, jak aniołek. - zaśmiał się i pobiegł do mamy.
Teraz dotarło do mnie w co jestem ubrana. Biała, nadzwyczaj prosta sukienka na ramiączkach spoczywała na mnie, a białe baletki o dziwo nie brudziły się.
Uśmiechnęłam się sama do siebie, ale uśmiech zniknął tak szybko, jak się pojawił, gdy ten mężczyzna stanął przede mną i zaczął dziwnie się poruszać.
- I co zrobiłaś? - zasyczał i spojrzał mi się w oczy. - Mógł spaść, wtedy mógłbym go dopisać do swojej listy.
- Jakiej listy?
- Martwych, a co myślałaś? Ten mały jest świetny - wskazał ręką na chłopca, który zepchnął blondyna - podatny na wszystko, co mu mówię. wykonuje każde moje polecenie, a ona - pokazał na dziewczynkę w długim warkoczyku - będzie następna.
I zniknął. Tak po prostu bez żadnego ale, zniknął. Szybko podbiegłam do chłopczyka i zapytałam go, dlaczego zepchnął tego drugiego.
Wytłumaczyłam mu też, że to bardzo złe i, że tak nie można. Powiedział, że mu kazali, a na pytanie kto mu kazał odpowiedział, że czarny aniołek. Potem uciekł do babci, która rozmawiała z jakąś kobietą.
Następna była dziewczynka. Chodziłam za nią tak długo, aż nie poszła z tatą do domu.
To było dziwne, ale chyba dziwniejsze było to, co powiedział mi ten chłopiec. Czarny aniołek? Nigdy specjalnie nie interesowałam się takimi sprawami, ale chyba będę musiała.
Pójdę do domu i poczytam o tym. No tak, zapomniałam. Nie mam domu i utknęłam w jakiejś dziwnej barierze czasu. Dzieci mnie widzą, dorośli nie. Skąd wiem, że nie? Chciałam zapytać o drogę, ale starszy pan jakoś nie spieszył, żeby mi powiedzieć.
Tak samo jakaś nastolatka, mężczyzna około czterdziestki i kobieta z dzieckiem, które cały czas na mnie wskazywało, a wzrok jego matki mówił w tamtym momencie wszystko.
Chodzę, a w zasadzie błąkam się po Londynie, bo nie mogę nawet dojść do mojego domu. wchodzę w różne uliczki, która zataczają krąg, bo chodzę w kółko.
Kiedy wchodzę w ciemną już szczelinę w murach widzę kilku kolesi obkładających kogoś. I tak mnie nie widzą, więc co mi szkodzi?
Podbiegam i zaczynam ich odciągać, a wtedy zauważam Harry'ego.  To on, ale dużo młodszy. Wygląda na jakieś siedemnaście, osiemnaście lat.
Bardzo zmienił się od tamtego czasu. Łapię za kaptur jednego z nich i pociągam do tyłu, a on upada. Robię tak z każdym, a potem kucam przy chłopaku, który ociera krew z nosa.
Widzę zmieszanie i zdziwienie na twarzach tych chłopaków. Rozglądają się, ale nie widzą nikogo, kto ich odciągnął. Czyli mnie i dobrze.
Kiedy jeden z nich chce uderzyć Harry'ego, który zaczyna tracić przytomność, kopię go w piszczel, a ten łapie się za niego i upada.