- Nie wiem, ale powinieneś się cieszyć, że naprawiłam tę szybę.
- Taa, dzięki.
Wypuścił głośno powietrze z ust i usiadł na kanapie. Boi się mnie? Takie dziwne uczucie, kiedy ktoś czuje do ciebie respekt.
Może on wcale tak się nie czuje, tylko.. Tylko co? Zresztą co ja mogę wiedzieć.. Chciałabym teraz wiedzieć, co on sobie myśli.
Skąd ona potrafi takie rzeczy? To niemożliwe. Jest bardzo młoda, za młoda.
O co mu chodzi?
- Dlaczego uważasz, że jestem za młoda? Za młoda na co?
- Skąd wiesz, że tak uważam?
- Bo słysz - ugryzłam się w język.
- Jak? Jak ty możesz słyszeć moje myśli?
- Nie wiem! Po prostu je słyszę.
- To przestań. Ja twoich słyszeć nie mogę, to nie fair.
- Nie słucham już.
- To dobrze. - zaśmiał się.
- Chyba nie chcę ich słyszeć w tym momencie.
- Co tak myślisz?
- Nie znam nawet twojego imienia.
- Nie musisz go znać.
- Oh..
- Harry. - Powiedział i wstał.
Zaczął iść w nieznanym mi kierunku. Harry. Ładne imię. Harry Potter. Nie, nie. Harry... A nazwisko? Jeszcze nazwisko! Był zły, kiedy zapytałam o imię to co będzie kiedy zapytam o nazwisko...
Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam regał ze zdjęciami. Podeszłam i chwyciłam jedną ramkę. Na zdjęciu widniały trzy osoby. Kobieta, dziewczynka i chłopiec.
Uśmiechali się wszyscy bardzo szeroko, a dołeczki w policzkach tego małego były urocze.
Odłożyłam przedmiot na miejsce i zabrałam drugą, czarną ramkę. Na zdjęciu była znów ta sama kobieta, dziewczynka i chłopiec. Tylko, że oni wszyscy byli starsi.
Na ostatnim, trzecim zdjęciu widzę Harry'ego i dwie kobiety z poprzednich zdjęć.
W tle były drzewa, jabłonie i chyba śliwy, lub grusze. Przyjrzałam się dokładniej i zobaczyłam jakby smugę, która była obok drzewa.
Kształtem przypominała sylwetkę człowieka, ale ciężko zidentyfikować, czy to kobieta, czy mężczyzna. To chyba nawet nie jest człowiek, ponieważ unosi się w powietrzu.
- Chcesz może - nie dokończył - Nigdy więcej nie odtykaj tych zdjęć. - Warknął tuż przy moim uchy i prawie, że wyrwał przedmiot z ręki.
Odstawił go na swoje miejsce i oparł się o brzeg drewnianego regału i ciężko westchnął.
Zrobiło mi się głupio, nie powinnam oglądać i dotykać jego rzeczy. To nie w porządku.
- Przepraszam. - powiedziałam cicho.
- Jasne, usiądź.
Jest zły, może mogłabym dowiedzieć się co myśli? Nie, nie zrobię tego. Przegięłam już wystarczająco.
- Chyba mamy gościa. - mruknął.
Ktoś dzwoni do drzwi, poszedł otworzyć.
Chciałam usiąść na kanapie, ale usłyszałam bardzo znajomy głos. Boże, niech on ucieka.
- Tak, jest. Angelina? - zawołał mnie, ale ja nie chciałam tam iść.
Ale nie mogę go zostawić z nią. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech. Powoli podeszłam i zobaczyłam, że w drzwiach stoi ta sama osoba, o której myślałam.
- Witaj. - usłyszałam i spojrzałam na nią.
Uśmiech nie schodził z jej twarzy, a oczy były inne. On tego nie widzi? Nie rozpoznał zmiany? Wiedział przecież, co się stało z moimi rodzicami, więc dlaczego teraz nie reaguje?
Nawet nie wiesz, co cię czeka. Umrzesz w męczarniach.
Chciałam usłyszeć jej myśli, ale nie koniecznie to. Kiedy chciała wejść do środka zatrzasnęłam jej drzwi przed nosem i szybko przekręciłam zamek.
On spojrzał na mnie pytająco. Nic już nie rozumiem. Kim on jest, dlaczego za mną chodził, śledził mnie. Po co?
- Coś ty zrobiła?
- A ty? Dlaczego jej otworzyłeś? Podobno umiesz rozpoznawać ten stan, kiedy ktoś zostaje opętany, kiedy się zmienia. Więc czemu jej otworzyłeś? Ona to już nie moja ciotka, tylko nie wiem co. Gdybyś wiedział co ona chce mi zrobić też byś tak zareagował, gdybyś był na moim miejscu!
- Tylko mi tu teraz nie płacz, okej? Nie reagowałem, wolałem zapomnieć, że wiem o co chodzi. Posłuchaj, to coś co jest w twojej ciotce żywi się twoim strachem. Musisz pokazać, że się nie boisz, rozumiesz?
- Ale ja się właśnie boję!
- Musisz udowodnić, że jesteś silna, rozumiesz?! - krzyknął.

- Harry.. Co mam zrobić?
- Ale o co chodzi?
- Ona.. ona jest tam za tobą.
Jeśli on się odwróci, to go zabiję.
Mężczyzna chciał obrócić się do tyły, ale złapałam jego twarz i nie pozwoliłam mu na to.
- Jeśli spojrzysz za siebie, ona cię zabije. Nie pytaj, po prostu to usłyszałam. Mów, mów co mam zrobić.
- Po pierwsze nie bój się. Chodź - Przysunął moją głowę do swoich ust i zaczął mówić mi do ucha. - Stoi przodem do nas?
- Tak.
- Zacznij się cofać, ona pójdzie za tobą.
- Ale..
- Zaufaj mi. - puścił moją głowę.
Posłusznie zaczęłam się cofać, a ona powoli ruszała do przodu. W pewnym momencie uniosła się jakieś pięć centymetrów nad ziemię i dalej podążała w moim kierunku.
Była obok Harry'ego, patrzyła cały czas na mnie. W tym momencie on wykonał szybki ruch ręką i wbił mały nóż w jej klatkę piersiową.
Nastała cisza, z jej ust wylała się czarna maź. Oczy wywróciły się tak, że widać było tylko białka. Upadła na twarz, jej głowa zatrzymała się przy moich nogach.
Przerażona spojrzałam na Harry'ego, który wyciągał w moją stronę dłoń. Chciałam ją chwycić, zrobiłam dwa kroki, ale coś chwyciło mnie za nogę.
Jeszcze nie skończyłam.
- Taa, dzięki.
Wypuścił głośno powietrze z ust i usiadł na kanapie. Boi się mnie? Takie dziwne uczucie, kiedy ktoś czuje do ciebie respekt.
Może on wcale tak się nie czuje, tylko.. Tylko co? Zresztą co ja mogę wiedzieć.. Chciałabym teraz wiedzieć, co on sobie myśli.
Skąd ona potrafi takie rzeczy? To niemożliwe. Jest bardzo młoda, za młoda.
O co mu chodzi?
- Dlaczego uważasz, że jestem za młoda? Za młoda na co?
- Skąd wiesz, że tak uważam?
- Bo słysz - ugryzłam się w język.
- Jak? Jak ty możesz słyszeć moje myśli?
- Nie wiem! Po prostu je słyszę.
- To przestań. Ja twoich słyszeć nie mogę, to nie fair.
- To dobrze. - zaśmiał się.
- Chyba nie chcę ich słyszeć w tym momencie.
- Co tak myślisz?
- Nie znam nawet twojego imienia.
- Nie musisz go znać.
- Oh..
- Harry. - Powiedział i wstał.
Zaczął iść w nieznanym mi kierunku. Harry. Ładne imię. Harry Potter. Nie, nie. Harry... A nazwisko? Jeszcze nazwisko! Był zły, kiedy zapytałam o imię to co będzie kiedy zapytam o nazwisko...
Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam regał ze zdjęciami. Podeszłam i chwyciłam jedną ramkę. Na zdjęciu widniały trzy osoby. Kobieta, dziewczynka i chłopiec.
Uśmiechali się wszyscy bardzo szeroko, a dołeczki w policzkach tego małego były urocze.
Odłożyłam przedmiot na miejsce i zabrałam drugą, czarną ramkę. Na zdjęciu była znów ta sama kobieta, dziewczynka i chłopiec. Tylko, że oni wszyscy byli starsi.
Na ostatnim, trzecim zdjęciu widzę Harry'ego i dwie kobiety z poprzednich zdjęć.
W tle były drzewa, jabłonie i chyba śliwy, lub grusze. Przyjrzałam się dokładniej i zobaczyłam jakby smugę, która była obok drzewa.
Kształtem przypominała sylwetkę człowieka, ale ciężko zidentyfikować, czy to kobieta, czy mężczyzna. To chyba nawet nie jest człowiek, ponieważ unosi się w powietrzu.
- Chcesz może - nie dokończył - Nigdy więcej nie odtykaj tych zdjęć. - Warknął tuż przy moim uchy i prawie, że wyrwał przedmiot z ręki.
Odstawił go na swoje miejsce i oparł się o brzeg drewnianego regału i ciężko westchnął.
Zrobiło mi się głupio, nie powinnam oglądać i dotykać jego rzeczy. To nie w porządku.
- Przepraszam. - powiedziałam cicho.
- Jasne, usiądź.
Jest zły, może mogłabym dowiedzieć się co myśli? Nie, nie zrobię tego. Przegięłam już wystarczająco.
- Chyba mamy gościa. - mruknął.
Ktoś dzwoni do drzwi, poszedł otworzyć.
Chciałam usiąść na kanapie, ale usłyszałam bardzo znajomy głos. Boże, niech on ucieka.
- Tak, jest. Angelina? - zawołał mnie, ale ja nie chciałam tam iść.
Ale nie mogę go zostawić z nią. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech. Powoli podeszłam i zobaczyłam, że w drzwiach stoi ta sama osoba, o której myślałam.
- Witaj. - usłyszałam i spojrzałam na nią.
Uśmiech nie schodził z jej twarzy, a oczy były inne. On tego nie widzi? Nie rozpoznał zmiany? Wiedział przecież, co się stało z moimi rodzicami, więc dlaczego teraz nie reaguje?
Nawet nie wiesz, co cię czeka. Umrzesz w męczarniach.
Chciałam usłyszeć jej myśli, ale nie koniecznie to. Kiedy chciała wejść do środka zatrzasnęłam jej drzwi przed nosem i szybko przekręciłam zamek.
- Coś ty zrobiła?
- A ty? Dlaczego jej otworzyłeś? Podobno umiesz rozpoznawać ten stan, kiedy ktoś zostaje opętany, kiedy się zmienia. Więc czemu jej otworzyłeś? Ona to już nie moja ciotka, tylko nie wiem co. Gdybyś wiedział co ona chce mi zrobić też byś tak zareagował, gdybyś był na moim miejscu!
- Tylko mi tu teraz nie płacz, okej? Nie reagowałem, wolałem zapomnieć, że wiem o co chodzi. Posłuchaj, to coś co jest w twojej ciotce żywi się twoim strachem. Musisz pokazać, że się nie boisz, rozumiesz?
- Ale ja się właśnie boję!
- Musisz udowodnić, że jesteś silna, rozumiesz?! - krzyknął.
- Harry.. Co mam zrobić?
- Ale o co chodzi?
- Ona.. ona jest tam za tobą.
Jeśli on się odwróci, to go zabiję.
Mężczyzna chciał obrócić się do tyły, ale złapałam jego twarz i nie pozwoliłam mu na to.
- Jeśli spojrzysz za siebie, ona cię zabije. Nie pytaj, po prostu to usłyszałam. Mów, mów co mam zrobić.
- Po pierwsze nie bój się. Chodź - Przysunął moją głowę do swoich ust i zaczął mówić mi do ucha. - Stoi przodem do nas?
- Tak.
- Zacznij się cofać, ona pójdzie za tobą.
- Ale..
- Zaufaj mi. - puścił moją głowę.
Posłusznie zaczęłam się cofać, a ona powoli ruszała do przodu. W pewnym momencie uniosła się jakieś pięć centymetrów nad ziemię i dalej podążała w moim kierunku.
Była obok Harry'ego, patrzyła cały czas na mnie. W tym momencie on wykonał szybki ruch ręką i wbił mały nóż w jej klatkę piersiową.
Nastała cisza, z jej ust wylała się czarna maź. Oczy wywróciły się tak, że widać było tylko białka. Upadła na twarz, jej głowa zatrzymała się przy moich nogach.
Przerażona spojrzałam na Harry'ego, który wyciągał w moją stronę dłoń. Chciałam ją chwycić, zrobiłam dwa kroki, ale coś chwyciło mnie za nogę.
Jeszcze nie skończyłam.






