Obudziłam się cała spocona i w jakimś łóżku, chyba szpitalnym. Nie pamiętam co się stało, ale dziwne uczucie mrowienia przebiegło przez moje stopy aż do bioder.
- Czy ty oszalałaś?
Uniosłam powoli głowę i zobaczyłam Harry'ego, który wyraźnie wkurzony chodził po pokoju.
- Nie? - odpowiedziałam nie wiedząc w sumie, co tak naprawdę powiedzieć. - Co się stało? - dodałam po chwili.
- Próbowałaś skoczyć z okna w hotelowym korytarzu, na dziesiątym piętrze.
Korytarz. Pamiętam, długi i straszny. Wszystko pamiętam, pająki i to, że wciągała mnie ziemia.
- Nie chciałam skoczyć.
- Ludzie mówili, że krzyczałaś i biegałaś korytarzem, a potem prawie wyskoczyłaś przez okno na jego końcu.
- Nie prawda.
- Nie zaprzeczaj, skoro jest to nagrane. - w tym momencie wziął pilot do ręki i włączył telewizor, na którym widziałam siebie biegającą i krzyczącą po korytarzu.
Najlepsze jest to, że zachowywałam się tak, jak wtedy, kiedy znikały drzwi.
Na filmie chodziłam, otwierałam i zamykałam drzwi, a potem przyglądałam się obrazom, których nie było.
To naprawdę dziwne, nie mogłam sobie tego wymyślić.
- Za pięć minut masz badania. - powiedział i wyszedł z sali.
Zrobił się oziębły. Poprawiłam poduszkę i położyłam się na boku. Teraz przynajmniej wiem, że jestem w szpitalu. Jakąś chwilę później do sali weszła długonoga blondynka w białym kitlu.
Zaczęła mi mierzyć ciśnienie, a potem pobrała krew z lewej ręki. Zrobiło mi się słabo, ale nie powiedziałam jej o tym.
Stała z probówką zapełnioną do połowy moją krwią, a po chwili ją wypiła. Zamrugałam szybko kilka razy, a przed sobą miałam obraz pielęgniarki trzymającą probówkę z krwią i mówiącą coś do mnie.
- Wszystko w porządku? Chce pani wody? - zapytała.
- Nie, dziękuję. - odparłam cicho, a ona kiwnęła głową i wyszła.
To było dziwne, naprawdę bardzo dziwne. Zamknęłam oczy i położyłam się spać. Chyba mogę, prawda?
***
- Przebierz się. Będę czekał na dole, zjedź windą. - powiedział i wyszedł.
Zrobiłam to, co kazał i ubrałam zielony sweter w czarne serca, a do tego czarną spódniczkę. Mam nawet moją brązową torbę.
Poprawiłam włosy i wyszłam z sali. Udałam się głównym holem do drzwi od windy.
Poczekałam aż wjedzie na górę i wsiadłam do niej. Wcisnęłam zero na klawiaturze i spokojnie czekałam.
Zamiast na parter zjechałam na poziom B, czyli piwnicę. Drzwi się otworzyły, a ja poczułam chłód tego miejsca. Zimno, jak w jakiejś chłodni. Wcisnęłam odpowiedni przycisk, a drzwi się zamknęły.
To pewnie mała awaria - pomyślałam.
Niestety, kiedy drzwi się otworzyły byłam na tym samym piętrze. Wciskałam chaotycznie guziki, ale drzwi tym razem się już nie zamknęły.
Ostrożnie wyszłam z metalowej skrzyni i zaczęłam iść przed siebie. Gęsia skórka pokryła moje ciało, co nie było miłym uczuciem.
Usłyszałam dźwięk tłuczonej żarówki i nie wiem dlaczego, ale odwróciłam się za siebie i ujrzałam.. siebie.
Wiem, ze to brzmi niedorzecznie, ale naprawdę siebie widziałam.
Może i był to ułamek sekundy, ale jednak był wystarczająco długi, żebym mogła rozpoznać siebie stojąca w środku windy.
Trzymałam coś w dłoniach, te rzeczy przypominały dwa noże bądź też sztylety. Stojąc przodem do windy widzę pustkę, nikogo już tam nie ma.
Ale kiedy chcę się odwrócić coś mi nie pozwala. Coś, a dokładniej ostrze przy moim gardle.
Staram się nie oddychać, ale nie mogę teraz udawać martwej, to nienajlepszy sposób przetrwania właśnie w takich sytuacjach.
Kiedy wciągam nosem powietrze czuję znaną woń perfum. Przełykam ciężko ślinę nie wierząc, że to może być ta osoba, o której myślę.
Waham się, czy zapytać, ale w końcu udaje mi się wypowiedzieć to imię.
- Harry?
- Czy ty oszalałaś?
Uniosłam powoli głowę i zobaczyłam Harry'ego, który wyraźnie wkurzony chodził po pokoju.
- Nie? - odpowiedziałam nie wiedząc w sumie, co tak naprawdę powiedzieć. - Co się stało? - dodałam po chwili.
- Próbowałaś skoczyć z okna w hotelowym korytarzu, na dziesiątym piętrze.
Korytarz. Pamiętam, długi i straszny. Wszystko pamiętam, pająki i to, że wciągała mnie ziemia.
- Nie chciałam skoczyć.
- Ludzie mówili, że krzyczałaś i biegałaś korytarzem, a potem prawie wyskoczyłaś przez okno na jego końcu.
- Nie prawda.
- Nie zaprzeczaj, skoro jest to nagrane. - w tym momencie wziął pilot do ręki i włączył telewizor, na którym widziałam siebie biegającą i krzyczącą po korytarzu.
Najlepsze jest to, że zachowywałam się tak, jak wtedy, kiedy znikały drzwi.
Na filmie chodziłam, otwierałam i zamykałam drzwi, a potem przyglądałam się obrazom, których nie było.
To naprawdę dziwne, nie mogłam sobie tego wymyślić.
- Za pięć minut masz badania. - powiedział i wyszedł z sali.
Zrobił się oziębły. Poprawiłam poduszkę i położyłam się na boku. Teraz przynajmniej wiem, że jestem w szpitalu. Jakąś chwilę później do sali weszła długonoga blondynka w białym kitlu.
Zaczęła mi mierzyć ciśnienie, a potem pobrała krew z lewej ręki. Zrobiło mi się słabo, ale nie powiedziałam jej o tym.
Stała z probówką zapełnioną do połowy moją krwią, a po chwili ją wypiła. Zamrugałam szybko kilka razy, a przed sobą miałam obraz pielęgniarki trzymającą probówkę z krwią i mówiącą coś do mnie.
- Wszystko w porządku? Chce pani wody? - zapytała.
- Nie, dziękuję. - odparłam cicho, a ona kiwnęła głową i wyszła.
To było dziwne, naprawdę bardzo dziwne. Zamknęłam oczy i położyłam się spać. Chyba mogę, prawda?
***
- Przebierz się. Będę czekał na dole, zjedź windą. - powiedział i wyszedł.
Zrobiłam to, co kazał i ubrałam zielony sweter w czarne serca, a do tego czarną spódniczkę. Mam nawet moją brązową torbę.
Poprawiłam włosy i wyszłam z sali. Udałam się głównym holem do drzwi od windy.
Poczekałam aż wjedzie na górę i wsiadłam do niej. Wcisnęłam zero na klawiaturze i spokojnie czekałam.
Zamiast na parter zjechałam na poziom B, czyli piwnicę. Drzwi się otworzyły, a ja poczułam chłód tego miejsca. Zimno, jak w jakiejś chłodni. Wcisnęłam odpowiedni przycisk, a drzwi się zamknęły.
To pewnie mała awaria - pomyślałam.
Niestety, kiedy drzwi się otworzyły byłam na tym samym piętrze. Wciskałam chaotycznie guziki, ale drzwi tym razem się już nie zamknęły.
Usłyszałam dźwięk tłuczonej żarówki i nie wiem dlaczego, ale odwróciłam się za siebie i ujrzałam.. siebie.
Wiem, ze to brzmi niedorzecznie, ale naprawdę siebie widziałam.
Może i był to ułamek sekundy, ale jednak był wystarczająco długi, żebym mogła rozpoznać siebie stojąca w środku windy.
Trzymałam coś w dłoniach, te rzeczy przypominały dwa noże bądź też sztylety. Stojąc przodem do windy widzę pustkę, nikogo już tam nie ma.
Ale kiedy chcę się odwrócić coś mi nie pozwala. Coś, a dokładniej ostrze przy moim gardle.
Staram się nie oddychać, ale nie mogę teraz udawać martwej, to nienajlepszy sposób przetrwania właśnie w takich sytuacjach.
Kiedy wciągam nosem powietrze czuję znaną woń perfum. Przełykam ciężko ślinę nie wierząc, że to może być ta osoba, o której myślę.
Waham się, czy zapytać, ale w końcu udaje mi się wypowiedzieć to imię.
- Harry?
omg co tu sie dzieje @cuddle_bae
OdpowiedzUsuńwoah! mam się zacząć bać czy coś? hah
OdpowiedzUsuńO kurczę..... Poczułam jak raz dreszczyk emocji :)
OdpowiedzUsuńwow wow wow, czemu on musi być taki świetny?
OdpowiedzUsuńWohoho się porobiło xD Kurde, uwielbiam te ff z każdym rozdziałem coraz bardziej i bardziej i coraz mocniej :3
OdpowiedzUsuńświetny rozdział! *_* @xxhoranowaxx
OdpowiedzUsuń